Petr Nový: Perła dla całego świata
Czy wiesz, że największy producent szklanych koralików pochodzi z Doliny Kryształu? Jest to firma PRECIOSA ORNELA z zakładami w Desnej i Zásadzie. A czy wiesz, że nie ma na świecie miejsca, gdzie by ich nie znano? Nie mogą się bez nich obejść ani znani projektanci mody z nowoczesnych metropolii, ani rdzenne plemiona z najodleglejszych zakątków świata. Dlaczego?
Wielkie rzeczy w życiu człowieka często składają się z tych małych, a w przypadku koralików – wręcz malutkich. Chociaż obecnie istnieje niezliczona ilość ich kształtów, w większości są okrągłe i kolorowe, tak jak nasza planeta. Dzięki otworowi w środku można je nawlekać lub przyszywać, tworząc z nich własne światy. Nie chodzi tu bynajmniej tylko o ozdabianie. Dzięki wybranej kombinacji kolorów można bez słów komunikować się z otaczającymi nas ludźmi, mogą one być symbolem, a nawet magicznym przedmiotem, na przykład amuletem ochronnym, a nawet walutą.
Koraliki na północy Czech stały się popularne w XVIII wieku. Wtedy to szklarze z Gór Izerskich zaczęli je wycinać ze szklanych rurek i szlifować na okrągło lub w kształcie krawędzi. Inspiracją były dla nich włoskie wyroby z weneckiej wyspy Murano, które jednak wkrótce przewyższyły pod względem jakości i różnorodności oferty. Po połowie XIX wieku czeskie koraliki, dzięki eksporterom z regionu Jablonca, trafiały w ogromnych ilościach do klientów na wszystkich kontynentach. Do Europy wkrótce dołączyły Ameryka Północna i Południowa, Afryka, Azja i Australia. Niektórzy korzystali w handlu z pośredników, inni, jak Albert Sachse czy bracia Jäckelowie, eksportowali swoje towary bezpośrednio. I to z dużym powodzeniem. Sachse wzbogacił się na tyle, że stał się współwłaścicielem największej na świecie fabryki koralików w Wenecji i finansował ekspedycje badawcze w głąb Afryki, a Ernst Jäckel przed I wojną światową był austriackim konsulem w Nigerii, na Wybrzeżu Złotym, w Sierra Leone i na Wyspie Świętej Heleny.
Oprócz rdzennych plemion afrykańskich, również pierwotni mieszkańcy Ameryki – Indianie – nie potrafili sobie wyobrazić życia bez szklanych koralików. W końcu, jak głosi tradycja, to właśnie za nie Holendrzy nabyli od nich w XVII wieku wyspę Manhattan, serce Nowego Jorku. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że dostępność kolorów koralików determinowała wygląd tradycyjnych strojów północnoamerykańskich plemion indiańskich. Podczas gdy na wschodnim wybrzeżu kontynentu, bliżej Europy i dużych portów handlowych, rdzenni mieszkańcy mieli łatwy dostęp do różnorodnych kolorów, na zachodzie i w głębi kontynentu dostępne były głównie kolory biały, czarny lub brązowy, które nie sprzedawały się na Wschodzie.
Wystawa „KORALIK DLA CAŁEGO ŚWIATA” przedstawia tę drobną szklaną ozdobę tak, jak postrzegają ją i używają ludzie mieszkający dziesiątki tysięcy kilometrów od miejsca, w którym powstaje. To oni wykonali przedmioty, które można tu zobaczyć. Odzwierciedlają one ich zręczność, gust i duszę. Koralik jest bowiem prawdziwym pomostem między ludźmi różnych kultur, wyznań, upodobań i pragnień. Pomostem pełnym fantazji, tak jak samo życie.
Więcej informacji na temat programu Crystal Valley week 2026 można znaleźć TUTAJ